Dingus
Wew całki Polsce sia wodó obylwajó, a my mówmy dingus. Chodzó tedy chłopcy zas gałózkami brzozy abo czasami i jałowca, nó i śpsiywajó: "Dingus, dingus, po dingusie, opowiam Wóm o Chrystusie...." A chodzó tamój, gdzie só młode dziewczyny. I tedy ojców i lólków wew ranka całujó, a dziywuchy po szpytachtymi rózgami dingujó knapów. A niech by chtóran nie był kóntanty, to mu zara powiedzó: "Pan Jezus był do słupa uwiózany i biyli go całygo, i to niy byle rózgó, zaś tobje jano po szpytach trochy dingowelim i uż cia naszły take mankolije? Pretansyja masz, że ci Ľdziebko krewka wystómpsiła? A toć weź to za pokuta, bo pewnieć od grzychów aż sia roji, bo nicht śwanty nie je, ani ty, ani ja". Tak to wejta je zas tym dingowaniem.
| « poprzednia | następna » |
|---|








