GWIZDY albo Kolandniki Kociewskie
Scena pierwsza
Siedzi grupa dziewcząt i chłopców. Niktórzy stoją. Mogą być w strojach kociewskich.
Chłopiec 1: - Uż zara mómy Gwiazdka a my tu jano se siedzim. A toć przecież bym mogli sia obuć za Gwizdów i chodzić po chałupach. ¦mniychu by dało i bym co dostali, jaka szpyrka, jajów abo kołacz.
Dziewczyna 1: Łóńskygo roku, to wej od sómsiadów łazili. Mnieli cygóna i niedĽwedzia i żyd był zes kozó i gwiazda mnieli i wej taki boción z niymi łesiył.
Chłopiec 2: Jó. Tego bocióna to ty pamnientasz, bo cia walnie podziubeł.
Dziewczyna 1: Nie klep głupsie. Toć ón jano mamnie, swojim dziobem, placek zes patelni ukrad.
Wszyscy się śmieją.
Dziewczyna 2: A wej ta kozato zawdy jano kożdygo od zadku zachodziyła i kożdygow tyłek bodła.
Chłopiec 2: Jó, Ciebie pewnie tysz i bez ta tak wszytko pamnientasz.
Znów śmiech.
Chłopiec 1: To by było srodze psianknie, jak bym se tak za gwizdów łaziyli, jano z kóndy weĽnim obucie za ta koza abo bocióna.
Dziewczyna 1: Abo i niedĽwedzia.
Chłopiec 2: Ja moga być za cygóna.
Dziewczyna 2: Toć pewnie. Zes ciebie je taki rychtych cygón.
Wszyscy się śmieją.
Chłopiec 2: A zes ciebie je rycht diabeł.
Chłopiec 1: Wej jó. Toć my możym sia przezuć za herodów. Przecie rozmaite Gwizdy łaziyli po wioskach. I te śmniyszne zes kozó i tyż te rozpamientywujónce Narodzenie Pańske.
Dziewczyna 1: Toć masz prawda. Bańdzie mni roboty a bez to i my dziewczyny możym być za Aniołów.
Chłopiec 2: Ale óna bańdzie za diabła.
Dziewczyna 2: Czemu niy. Toc mój lólak powiadał, że był zawdy tyż za diabłato wej bańdzie famnilijne tradycja.
Chłopiec 1: Nó to weśta sia do roboty. Ty bańdziesz Herodem, ty diabłem ty śmniytció, ja żołmniyrzem, wy dwa za aniołów a wy dwa mata dóma szopka zes gwiazdó, to wej jano jó wyrychtujta i od jutra możym chodzić. Bierzma sia tedy do roboty.
Wszyscy wychodzą.
Scena 2
Wszyscy: Idzim bez śwat do Betlejem, idzie Kazmierz z Bartłomniejam
Żydek z kozó idzie przodzi a zaś zołnierz tu rej wodz
Idzie cygón tu z niedzwiedzam, boción Wóm ukradnie śledzia
Zagra ostro Wóm kapela i zaśpsiywa mało wiela.
Klarka: Dla Jezusa Maleńkiego niesim swe podarki
Aby Jamó wszytko złożyć
Łod Romka, Mónki, Teklusi ji Klarki
Cygun : Wiyrsze bandzim gadać dla Maleńki Dzieciny
Aby mnyłość swó okazać łod kociewski rodziny.
Mamka: To tedy knapy ji pupy zaczynajta to dla swanty rodziny gadanie
Mónka: Ja psiyrwsza:
Ło Panie Jezu Malusiańki chtórnyś sia wew stajance narodzył
Składómy Tobia syrdeczne dzianki ześ nas zes grzychów oswobodzył.
Tekla: Delibym Tobie walny podgłówek mnianciuchny, puchowy cały
Ty spałbyś sobie na nim wygodnie jak zacny Król wspaniały.
Romek: Delibym Tobie psiankne łobucie, sztryfelki na twoje psianty
Ciepluchno mniałbyś w swoji lólónce Nasz Jezó Malusiańki.
Klarka : Głodu tyż u nas byś nie zaznał każdan by halał jedzenie,
Kucha na miodzie, kołacza, mlyka nanieślibym Ci ło Panie.
Mamka : Psianknie gadata, to tera kolanda zaśpsywajta
Wszyscy : Przy óny dolinie w naszym krainie, ześma paśli łowce w gansci krzewienie
A tu naraz aniołowie, krzyczó bieżta pastuszkowie do Betlejem.
Gdy wlazłóm na buda w tam dużam strachu, spadłóm w dół na ziamnia
z samego dachu
Przylejcieli tam anieli, mocmo za mnia sia naśmnieli do rozpuku.
Powiedziałom ludziom moja przygoda,razem sia wybreli ze mnó tam w droga
Zatrzałnóła sia stajanka, roześmniała sia Panianka Cha, Cha, Cha,Cha
Romek : A pamniantata to kolanda ło psianknym graniu ?
Wszyscy : Jó, jó pamniantómy to było tak :
Dajta kełbasy trochy okrasy tyż nóm nie zaszkodzi
Niech sia pómnoży w waszym kómorze ji cały roczek poszczanść Wóm Boże
Niech Wóm wszystko rośnie, wesoło, radośnie, cały roczek niechaj rośnie
Tekla : Chcómy Wóm złożyć psiankne żżżżyczenia
Na te radosne Boże Narodzenie
Mónka : Aby Wóm wszystkim zdrowie sprzyjało
Na co dziań szczanście przysparzało
Klarka : Ło to Jezusek Nowonarodzony
Złóżma Mu wszytke chwalebne pokłony.
Mamka : To tera kolanda ło Trzy Królach :
Poszli, byli trzej Królowie Wandrować
Chcieli Panu Jezusowi, śrybra, złota darować
A pan Jezus śrybra złota nie chciał brać
Jano chciał Ón swoja czónstka na ubogich darować
Za te dary za kolanda dzianki Wóm
Za nasz pokaz swe uznanie ji podzianka dajta nóm
Uż żegnómy swe życzenia złożylim
byśta zawdy zdrów ji wesół życie swoje spandzili
Cygan: Przed nami eszcze daleka droga, do Batlejem do Pana Boga
Żebym sia w drodze nie utyreli to z nami pódó boscy anieli
Żyd: Ale nóm w drodze jeść bandzie trzeba tedy nóm dajta choć kunsek chlyba
A jak tam mata kołacza dajta ji tłusty szpyrki tyż nie chowajta
Gwiazda: My zaś dziecinie o was powiamy, że szczyrze żeśta deli nóm sami
A Ón wóm za to szczodrze zapłaci wasza kómora weste wzbogaci,
Mamka: Tera uż sia żegnómy ji do marszó zapraszómy
Byśta tedy poszli z nami do Jezusa za Górka.
Wszyscy wychodzą śpiewając : Dziankuymy Wóm za syrca za dary
Niech Wóm mnożó sia w kieszeni dulary
U żłóbka z pasterzami ło Was tam powiamy za syrca, za syrca
Jezuskowi my przyniesim podarki,
Żeby sia Wóm pomnóżyli talarki
dziecina Wóm pomnóży zapasy wew kómarze za dary, za dary.
| « poprzednia | następna » |
|---|








